Krytycznie o budownictwieTechnologie, materiały i projekty budowlane

Wolność do życia w ładnym otoczeniu

Polak bardzo jest przywiązany do swojego poczucia wolności i swobody. Nie lubi, gdy mu się czegoś zabrania, czy utrudnia mu korzystanie z tej wolności. Lubi za to czuć się lepszym od sąsiada i pokazać tę lepszość innym, choćby w postaci bardziej okazałego domu, czy samochodu.

O tym pewnie jeszcze kiedyś trochę napiszę.

Są jednak też ludzie, którzy bardzo chcieliby narzucać innym przeróżne ograniczenia w zakresie budowy domów w imię swojej wolności — wolności do życia w ładnym otoczeniu.

Wiadomo, że lepiej mieć za oknem ładny widok, niż brzydki. Są jednak ludzie, którzy chcieliby mieszkać na spójnych architektonicznie osiedlach. Bo takie osiedla bardzo im się podobają za granicą i dlatego chcieliby, by i w Polsce takie były.

Takim osobom marzy się, by plany zagospodarowania przestrzennego były jak najbardziej szczegółowe i do tego rygorystycznie egzekwowane. By domy musiały do siebie być możliwie podobne. Na przykład — w tej samej kolorystyce, z tych samych materiałów, tej samej wielkości. Ci ludzie uważają, że lepiej wygląda osiedle samych domków piętrowych, ze skośnym dachem krytym ceramiczną dachówką w naturalnym kolorze, otynkowanych i pomalowanych na kolor kremowy.

Może i to prawda, że to wygląda lepiej.

Ale czy to oznacza, że powinniśmy ograniczać tak szczegółowo to, co wolny Polak może zbudować na swojej działce? Że powinniśmy odbierać mu możliwość zrobienia dachu płaskiego, bo dom nie będzie pasować do okolicy? Że musi mieć narzucony z góry kolor dachówki i co więcej — nie może pokryć dachu blachą?

Mnie się to nie podoba.

I oczywiście zgodzę się, że w obrębie osiedla powinna funkcjonować zabudowa o podobnym charakterze. Czyli — jeśli domy jednorodzinne, to bez wznoszenia czteropiętrowych kamienic. Nie chciałbym też mieć za płotem fermy norek, albo chlewni. Bo jak obszar przeznaczony jest na zabudowę mieszkaniową, to uciążliwe zakłady przemysłowe czy usługowe tam powstawać nie powinny.

Ale jeśli ktoś chce mieć wolność do oglądania za oknem tylko ładnych budynków, niech kupi dom na osiedlu zbudowanym przez dewelopera. Tam domki będą jak spod sztancy.

W USA są homeowners associations — czyli stowarzyszenia posiadaczy domów, które potrafią określać np. kolor firanek czy dopuszczalną wysokość trawy na trawniku przed domem. Jeśli ktoś chce mieszkać w jednolitej okolicy, niech kupi więcej ziemi i takie stowarzyszenie w Polsce założy. Przecież nic nie stoi na przeszkodzie! 😉

Tags:

One comment

  • Uważam, że jest to dziwne. Każdy powinien sam decydować jaki dach chce mieć. Czy płaski czy szpiczasty . Czerwony czy czarny. Nie lubię osiedli na których wszystkie domy wyglądają tak samo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *