Krytycznie o budownictwieTechnologie, materiały i projekty budowlane

Nawiewniki, czyli o dziurawieniu okien

Nieodmiennie na mojej twarzy uśmiech wywołują nawiewniki, czy może raczej — ich widok na oknach w nowo wzniesionych domach i blokach mieszkalnych.

Nawiewniki okienne to nic innego, jak porażka zdrowego rozsądku, który przegrywa ze źle rozumianym dążeniem do oszczędności. Ale zacznijmy od wstępu.

W polskich domach i blokach bardzo często montuje się kominy wentylacyjne. Mają one zapewnić poprawne działanie wentylacji grawitacyjnej, czyli naturalnej, wyporowej. Działa ona wtedy, gdy ciepłe powietrze w domu ma mniejszą gęstość niż powietrze na zewnątrz, chłodniejsze. Wtedy siła wyporu unosi ciepłe (i wilgotne, zanieczyszczone) powietrze przez kanał wentylacyjny, wywołując ciąg kominowy.

Ale sam ciąg kominowy do wymiany powietrza w mieszkaniu czy domu nie wystarczy. Trzeba przecież dostarczyć świeże powietrze na miejsce tego zużytego.

Przez dziesiątki lat odbywało się to przez nieszczelności w drewnianych oknach i stolarce drzwiowej. Ale powodowało to nieprzyjemne zimne przeciągi. I straty ciepła. Więc zaczęliśmy montować nowoczesne okna drewniane lub plastikowe, wyposażone w uszczelki.

I odcięliśmy dopływ powietrza do wnętrz domów i mieszkań.

I zepsuliśmy działanie wentylacji grawitacyjnej.

I zaczęliśmy hodować grzyby i pleśnie na ścianach, na których skraplała się woda.

Więc żeby ten problem rozwiązać, zaczęliśmy dziurawić okna. Wycinać kawałki uszczelek, albo montować właśnie tytułowe nawiewniki. Po to, by jednak dostarczać powietrze do środka domu.

Z czasem nauczyliśmy się robić nawiewniki higrosterowane, które wpuszczają powietrze tylko wtedy, gdy w domu jest duża wilgotność powietrza (a więc oszczędzające cenne, ciepłe powietrze, gdy w domu jest zbyt sucho — ale też oszczędzające nasze śluzówki).

Niestety, nie ma się co okłamywać. Jeśli ktoś chce mieć w domu wentylację grawitacyjną, musi mieć nawiewniki, albo nieszczelne okna. Albo ewentualnie je rozszczelniać w razie potrzeby.

Rzecz w tym, że ten problem można było rozwiązać zupełnie inaczej. Po prostu wykonując w domu wentylację mechaniczną. Ona dostarcza powietrze w ilości odpowiedniej do potrzeb (da się nią sterować, w odróżnieniu od wentylacji grawitacyjnej, która działa jak chce, jeśli chce i kiedy chce).

No ale wolimy oszczędzić, montujemy (niby tańsze) kominy wentylacyjne i płaczemy płacąc rachunki za ogrzewanie. 🙁

Tags: ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *