Od paru dni w Żyrardowie nie ma ciepłej wody. Tę w kranach i tę w kaloryferach mam z lokalnej ciepłowni. Z jakiś przyczyn wyłączono dostawy ciepła dla miasta na całe dwa tygodnie. Jeszcze nie jest zimno, więc brak ogrzewania mnie nie martwi. Ale brak ciepłej wody użytkowej jest kłopotliwy.
Cała sytuacja jest jeszcze bardziej kłopotliwa, jeśli mieszka się (tak jak ja) w bloku, w którym nie ma gazu ziemnego. Jedynym źródłem energii w domu jest prąd elektryczny. Ile kosztuje prąd, wie każdy. Jak upierdliwe jest podgrzewanie czegokolwiek w garnku na elektrycznej kuchence wie tylko ten, kto miał z nią do czynienia. Niestety, w dwulitrowym elektrycznym czajniku wody do kąpieli się nie zagrzeje…
Szczęśliwie wczoraj i przedwczoraj mieliśmy w Żyrardowie piękną, słoneczną pogodę. I szczęśliwie mamy balkon wychodzący na południowy wschód… Korzystając z pomocy tzw. prysznica słonecznego udało mi się wziąć przyjemny (choć krótki) prysznic z ciepłą wodą!
Prysznic słoneczny kupiłem na potrzeby mojego samochodu kempingowego. Na jakieś wyjazdy czy obozowanie na działce. To nic innego jak worek z grubej folii (jedna strona przezroczysta, druga czarna), zaopatrzony w wężyk zakończony czymś, co udaje słuchawkę od prysznica. Napełnia się toto wodą (20 litrów!), wystawia na słońce i po 3 godzinach korzysta z dobrodziejstw ciepłej wody. U nas trwało to trochę dłużej (nie wiem czemu), ale woda rzeczywiście nagrzała się do przyjemnej temperatury.
Prysznice słoneczne bywają też w wersji bardziej zaawansowanej, jak np. ta pokazana tutaj. Kiedy już się przeprowadzimy na działkę i zamieszkamy w domku holenderskim, z pewnością zbuduję kolektor słoneczny i będę sobie podgrzewał wodę do kąpieli energią słoneczną.