Krytycznie o budownictwieTechnologie, materiały i projekty budowlane

Bzdury o oddychaniu przez ściany

Łatwo znaleźć w internecie informacje o oddychaniu ścian. Termin ten pojawia się w artykułach, wypowiedziach na forach dyskusyjnych, ofertach sprzedaży różnych produktów. Pisze się, że dobrze, gdy ściany oddychają. I że niby z tego powodu lepsza jest wełna mineralna niż styropian (albo ceramika niż bloczek betonowy albo dowolna inna para produktów, zależnie czego dotyczy oferta).

Tymczasem oddychanie ścian to jest coś, bez czego można z powodzeniem żyć. I w mojej opinii coś, czego wręcz należy unikać!

Ludzie, którzy wspominają o oddychaniu przez ściany, mają najczęściej na myśli proces inny, niż to, co nam się może z tym hasłem kojarzyć. Tu wcale nie chodzi o to, żeby przez ściany przechodziło powietrze! Tego zawsze chcemy uniknąć, zwłaszcza zimą, bo to tylko dodatkowe straty ciepła i zimny ciąg po podłodze, a także miejscowe wychładzanie wewnętrznej powierzchni ścian (i ryzyko skraplania pary wodnej). Chodzi natomiast o to, że przez ścianę przedostaje się na drodze dyfuzji para wodna. I że zjawisko oddychania ścian jest bardzo korzystne, bo zmniejsza ilość wilgoci we wnętrzu. Że gdy ściana nie oddycha, zaraz w domu jest wilgotno, śmierdząco i grzyb.

Ustalmy raz na zawsze. Usuwanie z domu wilgoci i zużytego powietrza to zadanie wentylacji! Ściany mają dom izolować! Mają być szczelne na przenikanie przez nie ciepła, powietrza i wilgoci.

Dobra ściana powinna funkcjonować jak termos. Z jednej strony zabezpieczać przed utratą ciepła. Im lepiej zaizolowana ściana, tym mniej płacimy za ogrzewanie. Z drugiej strony, ściana powinna być szczelna i nie dopuszczać do wnikania w nią wilgoci.

Przepływ wilgoci przez ścianę jest minimalny. Dyfuzja oczywiście jest procesem fizycznym, którego istnienia nie da się zaprzeczyć. Ale jeśli typowa kilkuosobowa rodzina w ciągu doby produkuje 10 kg pary wodnej, to przez ściany wydostaje się jej drobny ułamek.

Pozostawienie całej pary wodnej w domu ma tę zaletę, że w przypadku stosowania wentylacji mechanicznej z rekuperacją i wymiennikiem tzw. entalpicznym (który przenosi ciepło i część wilgoci z jednego strumienia powietrza do drugiego), oszczędzamy trochę na rachunkach na tej parze, która podgrzewa nam troszkę powietrze przychodzące z zewnątrz.

Tags: ,

7 comments

  • Znalazłam stronkę w Trackback ;] 😛 – „oddychanie domu” to temat o którym mogłabym opowiadać legendy podobnie jak o tuzinie innych mądrości dziadka budowlańca. Z resztą może kiedyś dom oddychał – przez szczeliny pomiędzy balami kiedy powypadała z nich słoma. Teraz, czasy trochę się zminiły, legendy nadal funkcjonują.
    Pozdrawiam ;]
    P.D.

  • Ostatnio mity o oddychających ścianach bardzo dzielnie obalają osoby promujące rozwiązania wentylacyjne. Tylko czy wszystkich stać na kompleksową wentylację? Aby sprawnie wymieniać powietrze powinna być to wentylacja mechaniczna połączona z funkcją rekuperacji. A co który dom takie urządzenie posiada?
    Realia są takie; szczelne okna i styropian na zewnątrz a po 3-6 latach użytkowania „grzybki” w narożnikach w 80% nowych domów. Ściana dobrze zaprojektowana z materiałów łatwo przepuszczających parę wodną i ocieplona np. wełną mineralną minimalizuje powstawanie „grzybków”.

  • @Jacek: każdy dom musi mieć wentylację. Wymagają tego przepisy budowlane, a także zdrowy rozsądek.

    Nie ma potrzeby wykonywać izolacji ściany z wełny mineralnej, by zabezpieczyć się przed grzybem na ścianie. Wystarczy tylko ją dobrze ocieplić czymkolwiek (by temperatura wewnętrznej powierzchni ściany była jak najwyższa — to też jest korzystne z punktu widzenia minimalizowania kosztów eksploatacji domu, ale także dla poprawy komfortu) i utrzymywać wilgotność pomieszczeń na rozsądnym poziomie. A to jest zadaniem wentylacji.

  • Składam wyrazy wielkiego szacunku dla osób, które ocieplą budynek (cytat.. czymkolwiek)i będą w stanie na bieżąco utrzymywać wilgotność pomieszczeń na rozsądnym poziomie. Na papierze jest to możliwe. W rzeczywistości w różny sposób użytkujemy pomieszczenia, przybywa nam i ubywa użytkowników. Zmieniają się warunki na zewnątrz (np. suche i mokre lato)I im bardziej paroprzepuszczalne materiały zastosujemy tym mniej będziemy uzależnieni od „procedury – utrzymywania wilgotności pomieszczeń na rozsądnym poziomie”

  • Przykro mi, ale „na bieżąco” to tego nie zrobią również paroprzepuszczalne materiały. Nawet w domu z papieru.

    Wentylacja szybciej usunie wilgoć z powietrza w łazience po kąpieli (o ile jest i działa sprawnie), niż adsorpcja i wsiąkanie pary i kropli wody w tynku. A ilości wody, które mogą przeniknąć przez ścianę są pomijalnie małe w porównaniu do tych, które może usunąć wentylacja.

    Jeśli zaś pogoda jest taka, jak teraz (duża wilgotność na zewnątrz) to nie pomoże ani wełna mineralna w ścianie, ani najwydajniejsza wentylacja, tylko osuszacz lub klimatyzator.

  • głównie pojawia się przy temacie wełny, zwolennicy twierdzą, że jeśli kładziemy styropian to ściana nie oddycha, natomiast przy wełnie tak …

  • I to jest fakt — przez wełnę para wodna przenika lepiej, niż przez styropian.

    A że w bilansie wymiany wilgoci w budynku ma to udział minimalny, znikomy, pomijalny, to już nikt zdaje się nie pamiętać. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *