Tym wpisem chciałbym zainaugurować dziennik budowy ziemianki. Zamierzam w nim opisywać perypetie związane z budową ziemianki na mojej działce. Będzie to z jednej strony rzeczywiście dziennik budowy, z drugiej strony zbiór przemyśleń, pomysłów, przeczytanych ciekawostek, i tak dalej.
Ziemianka to nic innego jak piwnica wykopana w ziemi. Piwnica bez parteru, czyli po prostu osobne pomieszczenie (a może należałoby powiedzieć, że to osobny budynek), wkopane w ziemię. Celem jej istnienia nie jest to, do czego służy zwykle piwnica (czyt. do przechowywania tzw. przydasiów). Ziemianka bowiem służy do przechowywania żywności. Nie do trzymania rowerów, kosiarek, nart, części samochodowych, zużytych mebli. Jedynie do przechowywania butelek wina, słoików z ogórkami, owoców, warzyw, i innych zapasów żywności.
Ziemiankę chcę na swojej działce zbudować choćby dlatego, że to bardzo niskoenergetyczny sposób na utrzymanie świeżości warzyw i owoców. Zimą jest tam wilgotno i chłodno, warzywa i owoce się nie psują. To coś w rodzaju zamrażarki czy lodówki, ale nie wymaga prądu. I jest znacznie, znacznie pojemniejsze. Mam bzika na punkcie niezależności energetycznej mojego przyszłego domu (czy w zasadzie całego mojego przyszłego gospodarstwa), więc będę starał się, by był tak autonomiczny jak to tylko możliwe. Ziemianka i zapas przechowywanej w niej żywności na pewno mi w tym pomoże. Zwłaszcza na stare lata, gdy będę dostawać z ZUS 300-złotową emeryturę. ![]()
W kolejnym wpisie opiszę kilka pomysłów, jakie przyszły mi do głowy w kwestii ziemianki. I jak to miałoby wyglądać, według stanu na dziś.
Ziemiankę mam zamiar zbudować jeszcze tego lata, choć dom powstanie nie wcześniej niż w przyszłym roku.